29.10.2013

Rozdział 10

Do sali weszła nieznajoma..
- Jak się czujesz?- zapytała i usiadła na krzesełku obok łóżka.
- Lepiej.- odpowiedziałam i posłałam jej lekki uśmiech.
- To dobrze.- powiedziała.
- Dziękuję, że mi pomogłaś.- podziękowałam. Jak masz na imię?- zapytałam.
- Jestem Demi.- przedstawiła się. A ty jak masz na imię?- zapytała.
- Acacia.. Acacia Clark.- uśmiechnęłam się.
- Na mnie już czas.- powiedziała Demi i wstała z krzesełka. Pożegnała się ze mną i wyszła z sali. Leżałam na łóżku patrząc w biały sufit. Pomyślałam o rodzicach. Czy wiedzą, że jestem w szpitalu? Czy przyjadą do mnie? Mase myśli chodziło po mojej głowie. Wzięłam do ręki telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się, że mam 36 nieodebranych połączeń i 16 sms'ów. Wszystkie od mamy, taty i Emily. Wybrałam numer mamy i zadzwoniłam.
- Cześć mamo.- powiedziałam.
- Acacia! Co się z Tobą dzieje?? Dzwonimy do Ciebie. Nie odbierasz. Martwimy się. Co się stało i gdzie jesteś?- szybkim tempem powiedziała zmartwiona mama.
- W szpitalu mamo..- odpowiedziałam smutna.
- CO?! zaraz przyjedziemy z tatą!!- prawie co krzyknęła do telefonu i rozłączyła się. Nie zdążyłam nic powiedzieć. Napisałam sms'em adres szpitala bo nawet o to mama zapomniała się zapytać. Weszłam na fb na telefonie. Popisałam chwilę z moją przyjaciółką Noemi. Napisała, że zadzwoni do mnie jutro. Ma dla mnie dobrą wiadomość. Wylogowałam się z fejsa i odłożyłam telefon na szafkę. Do sali weszła a raczej wbiegła mama.
- Skarbie co się stało?- zapytała zdyszana mama.
- Wracałam ze szkoły i napadły na mnie koleżanki z klasy..- odpowiedziałam na pytanie mamy. 
- Koleżanki z klasy?? Jakie?- zrobiła wielkie oczy i zapytała ponownie.
-Taylor i jej "pieski".
- A chociaż wiesz dlaczego Cię napadły?
- Być może za to, że robiliśmy na lekcji doświadczenia i Tay mi nie pomagała a profesor się pytał czy pomaga to powiedziałam prawdę, że nie. Po chwili do sali weszła Oliv i tata. A za nimi pielęgniarka. 
- Mami co się stało dla Acaci?- zapytała smutna Oliv.
- Została pobita ale jest dobrze.
- Czy mogliby państwo na chwilę wyjść z sali?- zapytała pielęgniarka.
- Dobrze.- powiedział tata i wyszli.
Pielęgniarka posmarowała maścią i zrobiła ponowny okład na moje siniaki i wyszła. Rodzice znów weszli.
- Rozmawiałam z lekarzem i możesz dzisiaj wyjść do domu.- mama.
- To dobrze. Spakowałam swoje rzeczy do plecaka szkolnego bo tylko to miałam i wsiedliśmy do windy. Podeszliśmy do rejestracji. Chwilę później ruszyliśmy do auta i do domu. Jakieś 20 minut później podjechaliśmy pod dom. Tata zaparkował samochód w garażu. Ruszyliśmy do domu. Mama otworzyła drzwi a ja pierwsza weszłam do domu. Zdjęłam buty i poszłam na górę. Jedyne o czym marzyłam to kąpiel. Gorąca kąpiel z bąbelkami. 
-Acacia, jesteś głodna?- usłyszałam głos z dołu.
Sms do Emily.
- Na razie nie. Idę się kąpać.- krzyknęłam. Wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i wlałam płyn aby powstały bąbelki. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Relaksowałam się. Poczułam jak siniaki lekko pobolewają. Rozmyślałam o tym co będzie z Tay. Jaka kara będzie ją czekać. Przypomniało mi się, że miałam się zapisać na zajęcia muzyczne. Postanowiłam zrobić to jutro. Po jakimś czasie wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Wytarłam ciało i nałożyłam na siebie piżamę. Rozczesałam włosy po czym zaczęłam je suszyć. Gdy skończyłam spuściłam wodę w wannie i wyszłam z łazienki. Zeszłam na kolacje. Rodzice  i Oliv zaczęli już jeść. Dosiadłam się i nałożyłam sobie jedzenie na talerz. Gdy byłam już pełna wstałam od stołu i wsadziłam talerz do zmywarki.
- Idę spać.- powiedziałam stojąc już na schodach.
- Dobrze. Dobranoc.- powiedziała mama.
Przymknęłam drzwi i ruszyłam w stronę łóżka. Odchyliłam lekko kołdrę i położyłam się. Zasnęłam. Około 23:30 obudziły mnie czyjeś krzyki pod oknem. Zerwałam się z łóżka i szybkim krokiem podeszłam do okna. To Emily i jej koleżanki. No właśnie. Miałam z nią porozmawiać ale nie było jej w szkole. Nie odwiedziła mnie w szpitalu ani nic. Były pijane i śpiewały piosenki oraz krzyczały. Nie chciałam otwierać okna ani nie chciałam nic krzyczeć. Napisałam do niej sms'a.
Już nie odpisała ale po chwili raczej poszła do domu bo zrobiło się cicho. Wróciłam do łóżka i poszłam dalej spać. 


PODOBA WAM SIĘ? :))) JUŻ W 11 ROZDZIALE POJAWI SIĘ JEDEN Z 1D :) ZGADNIECIE KTÓRY? <3  KTO ZGADNIE DOSTANIE DEDYKACJE! :D




24.10.2013

Rozdział 9

Dzień jak codzień wstałam o 7:50. Męczyło mnie te wstawanie. W ostatnim czasie w moim życiu nie ma w ogóle rozrywki. Rano szłam do szkoły. Wracałam po lub przed południem, potem lekcje, sprzątanie, zakupy, jedzenie i tyle. Nic ciekawego. Wyszłam z pod kołdry i spojrzałam na okno. Rolety były odsłonięte bo nie zawsze je zasłaniam. Podeszłam do okna. Stały tam jakieś dziewczyny jakby na kogoś czekały. Po chwili z domu wyszła Emily i dołączyła do tych dziewczyn. Zdziwiłam się, bo nigdy mi o nich nie wspomniała ani nie widziałam ich w naszej szkole. Po chwili namysłów poszłam do garderoby i wzięłam ten zestaw. Ociężałym krokiem ruszyłam do łazienki. Zamknęłam się na klucz i zaczęłam robić poranną toaletkę. Umyłam twarz a potem zęby. Wzięłam się za robienie makijażu. Jakiś czas później skończyłam i wyszłam z łazienki. Wzięłam do ręki telefon i zarzuciłam plecak na ramie. Wyszłam z pokoju zamykając drzwi. Zeszłam powoli po schodach i wstąpiłam do kuchni. Nikogo tam nie było. Wyjęłam miskę i wzięłam z szafki płatki. Z lodówki wyjęłam mleko. Podgrzałam je i wlałam do miski. Zaczęłam konsumować śniadanie. Do kuchni weszła mama.
- Cześć skarbie.- powiedziała jak niby nigdy nic. 
- Hej.- odpowiedziałam cicho i oschle. Mama się na mnie tylko spojrzała i poszła do łazienki. Skończyłam jeść śniadanie i powędrowałam do przedpokoju założyć buty.
- Wychodzę!- krzyknęłam głośno.
- Poczekaj chwile!- usłyszałam krzyknięcie mamy z łazienki. Po chwili mama wyszła z łazienki i udała się w moją stronę. 
- Podwieźć cię?- zapytała z uśmiechem.
- Nie, przejdę się.- odpowiedziałam i się odwróciłam.
- Jak chcesz.- powiedziała.
Chwilę później wyszłam z domu i ruszyłam w stronę szkoły. Jakieś 10 minut później byłam na miejscu. Weszłam schodami na górę pod salę 69. Pod klasą siedzieli chłopacy.
- Hej, nie ma jeszcze Emily?- zapytałam.
- Nie.- odpowiedział krótko Mark.
- Ah, okej.- dopowiedziałam.
Wzięłam do ręki telefon i napisałam sms'a do Emily. Długo nie musiałam czekać bo szybko odpisywała. Najpierw zapytałam czy będzie w szkole. Odpowiedziała, że na drugą lekcje przyjdzie. Zapytałam się czemu dopiero na drugą a nie na pierwszą. Odpisała, że dopiero co wstała. Kłamała. Przecież widziałam ją rano przez okno z jakimiś dziewczynami. Trochę się o nią martwiłam. Ale nie chciałam się w nic wtrącać. Napisała, że pogadamy w szkole.  Chwilę później zadzwonił dzwonek. Weszliśmy do klasy i zajęliśmy swoje miejsca. Lekcja trwała 30 minut. Jak zwykle nudna lekcja. Zadzwonił dzwonek kończący lekcje. Wyszliśmy z sali i poszliśmy pod następną klasę. Wyjęłam niepotrzebne książki z plecaka i wsadziłam je do szafki.
Powróciłam pod klasę i jakiś czas później zadzwonił dzwonek. Mieliśmy dzisiaj zajęcia chemiczne. Robiliśmy doświadczenia. Musieliśmy się dobrać w pary a że nadal Emily nie było to musiałam być z Tay. Nienawidziłam jej. Walczyła ze mną. Chciała być lepsza ode mnie. Nie rozumiem po co jej to. Usiadłyśmy przy stole, który wyznaczyła nam pani. Miałyśmy dosyć proste doświadczenie, które tylko ja robiłam bo Tay siedziała i piłowała paznokcie.
- Może być zaczęła coś robić?- zapytałam z wyrzutem.
- Pff.. po co skoro ty to zrobisz a ja dostanę ocenę?- odpowiedziała i złowieszczo się zaśmiała.
- Jesteś okropna.- powiedziałam jej to w twarz.
- A ty brzydka.-  powiedziała Tay.
- Dla Ciebie nie muszę się podobać.- dogryzłam jej i się zaśmiałam. Po chwili do naszego stolika podszedł pan Lanter. 
- Taylor pomagasz Acaci?- zapytał.
- Oczywiście panie Lanter.- odpowiedziała i się na mnie spojrzała.
- Acacia czy Taylor pomaga Ci?- zwrócił się do mnie.
- Nie.- odpowiedziałam krótko. Nie miałam zamiaru pracować za nią. Lekcja dobiegła końca a Tay i tak mi nie pomagała. To była ostatnia lekcja. Wzięłam plecak i wyszłam ze szkoły. Szłam sobie spokojnie gdy nagle zza drzewa wyszła Taylor i jej koleżaneczki. Uderzyła mnie mocno w brzuch, że aż przewróciłam się na chodnik. Jej koleżaneczka kopnęła mnie w ramię a druga znów w brzuch. Dziewczyny uciekły a ja zaczęłam zwijać się z bólu. Leżałam tak chwilę aż ktoś do mnie podszedł. Miałam zamknięte oczy.
- Halo! Halo! Co się stało? - potrząsnęła mną nieznajoma dziewczyna i zapytała.
- Dziewczyny... z mojej.. szkoły.. mnie.. pobiły- wyjąkałam bo nie mogłam mówić z bólu.
- Możesz wstać?- zapytała dziewczyna.
- Nie..- odpowiedziałam bezsilnie.
- Zadzwonie po pogotowie.- powiedziała i wzięła do ręki telefon. Wystukała numer i zadzwoniła. Podała informacje i rozłączyła się.
- Za 5 minut będą.- klęczała przede mną i głaskała mnie po policzku. Uśmiechnęłam się i łza poleciała mi z oka. Łza bólu. Około 10 minut później przyjechali. Wzięli mnie na nosze i wsadzili do karetki. Obok mnie usiadła nieznajoma i złapała mnie za rękę. 20 minut później dojechaliśmy do szpitala. Wyjęli mnie z karetki i powieźli mnie na sale obserwacji. Nieznajoma mi dziewczyna została w poczekalni. 
- Niech pani podniesie koszulkę.- powiedziała doktor Jones. Wysłuchałam jej i podniosłam koszulkę do góry. Dokładnie obejrzała mój brzuch i zaczęła przyciskać niektóre miejsca, żeby sprawdzić gdzie najbardziej boli. Było takie jedno miejsce. Potem obejrzała moje ramię. Mniej ucierpiało niż brzuch. Dali mi środki przeciwbólowe. Musiałam zostać na noc na dalszą obserwację. Do sali weszła nieznajoma..

CIĄG DALSZY NASTĄPI !! JEŚLI CHCECIE WIEDZIEĆ CO DALEJ TO KOMENTARZ  I PSTRYK NOWY ROZDZIAŁ. TERAZ BĘDZIE WIĘCEJ AKCJI, MIŁOŚCI I TROCHE SMUTKU. MAM WENĘ WIĘC KOMENTUJCIE! <3 

18.10.2013

Rozdział 8

Postanowiłam napisać do niej SMS i zapytać czemu jej nie było. Po chwili mi odpisała. Pisałam z nią jeszcze chwilę i doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Znów nikogo nie było w domu. Zdjęłam buty i ruszyłam do kuchni. Wzięłam szklankę i nalałam sobie soku pomarańczowego. Gdy wysiorbałam ostatnie krople soku z kartonu powędrowałam na górę do swojego pokoju. Wzięłam plecak i wyjęłam z niego zeszyt i długopis. Około 20 minut później skończyłam robić lekcje i włączyłam laptopa. Weszłam na fb i tt. Otworzyłam powiadomienia na fb.
- Eh..ciągle zapraszają mnie do tych cholernych gier- wzdychnęłam i zamknęłam skrzynke powiadomień. Spojrzałam na godzinę. Była już 14:45. O 16 będzie impreza szkolna więc muszę się zacząć szykować. Skończyłam pisać z moimi koleżankami po czym wylogowałam się z fb i tt. Powoli poszłam do garderoby i zaczęłam rozglądać się co mogłabym na siebie założyć. Po jakiś 15 minutach zdecydowałam się na ten zestaw. Wzięłam przygotowane ubrania i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i chwilę po znów się ubrałam w czyste ubrania. Rozczesałam włosy i zaczęłam je prostować.10 minut później skończyłam i  spojrzałam na zegarek. Była już 15:10. Wzięłam swoją kosmetyczkę i zrobiłam sobie lekki make up. Zanim się obejrzałam była  już 15:27. Wzięłam torebkę i zakluczyłam dom. Szłam dosyć szybkim krokiem i po jakiś 20 minutach byłam pod szkołą. Nawet się nie zmęczyłam. Weszłam do szkoły. Muzyka już leciała ale nikt jeszcze nie tańczył. Emily siedziała na ławce z resztą klasy. Ubrana była w to
- Hej Em.- przywitałam się z nią i pocałowałam ją w policzek. 
- Hej Ac.- odpowiedziała i się uśmiechnęła. 
Dziewczyna miała dosyć smutną minę. Zmartwiło mnie to troche.
- Emily, wszystko ok?- zapytałam.
- Tak.- odpowiedziała i sztucznie się uśmiechnęła.
- Przecież widze, że coś jest nie tak. Mnie nie oszukasz. Powiedz mi.- powiedziałam na jednym oddechu.
- Wszystko okej!- głośno powiedziała z lekkim oburzeniem.
- Powiesz mi potem?- zapytałam.
- Tak.-odpowiedziała i jej mina zesmutniała.
Wzięłam Emily za rękę i powędrowałyśmy na parkiet. Przeważnie ciągle tańczyliśmy w kółku. Poszłam z Emily na hol. Wzięłyśmy butelki z wodą i się napiłyśmy. Byłyśmy spragnione i zmęczone. Po chwili odpoczynku znów wróciłyśmy na parkiet. Nadszedł czas wolnej piosenki. Emily poprosił do tańca pewien przystojny chłopak. Miał zielone oczy i brązowe włosy. Widziałam jej uśmiech na twarzy. Sekunde później podszedł do mnie nasz kolega z klasy i prosił mnie do tańca. Zgodziłam się. Gdy skończyła się wolna piosenka wzięłam Emily za rękę i poszłyśmy do łazienki.
- Emily, powiesz mi czemu byłaś smutna?- zapytałam.
- Dick mnie zdradził.- dziewczyna zrobiła smutną minę i do jej oczu napłynęły łzy.
- Kochanie dlaczego wcześniej mi nie powiedziałaś?- zapytałam 
- Sama sie dzisiaj dowiedziałam. Jak wracałam od dentysty. Widziałam go z inną. Całowali się i przytulali.- wydukała.
- Cii... nie płacz. Głowa do góry. Nie był Ciebie wart. Znajdziesz innego. O sto razy lepszego niż Dick.- pocieszałam ją.
- Oby.. chodźmy już.- powiedziała i przetarła lekko oczy.
Wyszłyśmy z łazienki i dalej się bawiłyśmy.

*2 godziny później*
Impreza dobiegła końca. Świetnie się bawiliśmy. Wzięłyśmy swoje torebki i wyszłyśmy ze szkoły.
- Ohh jak tu cicho.- powiedziała Em.
- Haha noo.- zaśmiałam się. Ruszyłyśmy przed siebie i jakieś 20 minut później byłyśmy pod moim domem.
- Do jutra. -powiedziałam i dałam jej całusa w policzek.
- Paaa.- odpowiedziała i też cmoknęła mnie w policzek. 
Weszłam do domu. Zdjęłam buty w przedpokoju i poszłam do kuchni. Nikogo tam nie było. Poszłam zajrzeć do salonu. Rodzice i Oliv siedzieli i oglądali tv.
- Gdzie byłaś?- zapytał tato.
- Na imprezie szkolnej.- odpowiedziałam.
- Czemu nie odbierałaś telefonu.?- znów zapytał się mnie tato.
- Miałam go w torebce i byłam na imprezie szkolnej a muzyka głośno grała..- odpowiedziałam lekko zła.
- Czemu nie zostawiłaś żadnej kartki, ani sms'a że idziesz na impreze? My się martwimy o Ciebie i dzwonimy a ty nic nie mówisz nam.- powiedział znów tato.
- Mówiłam wam wczoraj! Jak zwykle nie pamiętacie bo dla was najważniejsza jest praca! To ja muszę codziennie coś organizować do jedzenia bo obiad nie zrobiony. To ja się opiekuję Oliv i to ja chodze po zakupy! Wszystko ja! a dla was najważniejsza jest praca. Mam dość.- wykrzyczałam to co chciałam i pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam swój pokój na klucz. Byłam bardzo zła ale też cieszyłam się, że wreszcie to im powiedziałam. Położyłam się na łóżku i wzięłam do ręki telefon. Weszłam na fb. Zobaczyłam wiadomość od Noemi. Napisała, że rozmawiała z rodzicami na temat przeprowadzki i najprawdopodobniej po świętach! Ucieszyłam się mocno! Odpisałam jej i wylogowałam się. Odłożyłam telefon na biurko. Powędrowałam do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do kabiny. Odkręciłam kurek z ciepłą wodą. Spływała ona swobodnie po moim ciele. Nalałam sobie żel na rękę i zaczęłam wmasowywać go w skórę. Spłukałam z siebie piane i wyszłam z kabiny. Owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem. Wytarłam się i ubrałam na siebie swoją piżamkę. Włosy związałam w warkocza i wyszłam z łazienki. Zgasiłam światło i zapaliłam swoją lampkę. Weszłam pod ciepłą kołdrę i włączyłam sobie telewizor. Podczas oglądania zamknęły mi się powieki i zasnęłam.

Komentujcie!! <3 Niedługo pojawi się następny :D Troche akcji teraz będzie :3 Komentujcie! 

4.10.2013

Rozdział 7

Nacisnęłam przycisk Rozmowa video i po kilku sygnałach Noemi odebrała.
- Hej mój skarbku!!- Noemi bardzo głośno krzyknęła.
- Cześć kochanie.-odpowiedziałam spokojnie.
 Gadałyśmy dosłownie o wszystkim. Najbardziej drążyłyśmy temat wyprowadzki Noemi do Londynu. Dziewczyna powiedziała mi, że jej rodzice rozmawiali o tym żeby się przeprowadzić do Londynu ale to jeszcze nie jest pewne. Po 2 godzinnej rozmowie Noemi musiała już się rozłączyć, bo miała jeszcze do odrobienia lekcje. Zawsze odrabiała lekcje w szkole, wieczorem przed snem albo rano gdy wstawała. Zakręcona dziewczyna z niej. Jeszcze chwilę pisałam na fb z moimi znajomymi z Polski po czym wylogowałam się ze stron internetowych i wyłączyłam laptopa. Spojrzałam na zegarek. Była 20:34. Zeszłam na dół kiedy akurat mama i tata szykowali kolacje. 
- Co dziś na kolacje?- zapytałam sucho.
- Conchiglioni nadziewane ricottą i szpinakiem.- powiedział tata.
- Co takiego?- zapytałam ponownie i zrobiłam wielkie oczy.
- Zobaczysz.- cwaniacko się uśmiechnął.
Usiadłam do stołu i zaczęłam czekać. Chwilę później dostaliśmy talerze pod nos.
- Gdzie Oliv?- zapytałam rozglądając się po kuchni.
- Śpi.- powiedziała mama.
-Okej.- odpowiedziałam i zaczęłam dalej jeść. Podczas kolacji opowiedziałam im o czym rozmawiałam z Noemi. Mówiłam też, że mają plany zamieszkać w Londynie. Mama Noemi trochę się boi dlatego, że może nie znaleźć pracy. Ale ja pomyślałam, że moja mama mogłaby załatwić. Około 21 skończyliśmy jeść posiłek. Wsadziłam talerz i szklankę do zmywarki. Wzięłam telefon ze stołu i poszłam do swojego pokoju. Byłam zmęczona więc wzięłam piżamę i weszłam do łazienki. Weszłam szybko pod prysznic i umyłam się. Następnie ubrałam się w piżamę. Wzięłam do ręki szczotkę i zaplotłam sobie warkocza. Chwilę później wyszłam i położyłam się do łóżka. Zasnęłam.


*Następny dzień rano*
Usłyszałam męczący dźwięk budzika. Przetarłam oczy i go wyłączyłam. Spojrzałam na telefon, żeby zobaczyć, która godzina. Spojrzałam a zegarek wskazywał 7:20. Chciałam jeszcze poleniuchować ale do pokoju weszła mama i kazała mi wstać. Posłuchałam jej rozkazu po czym wyszłam z ciepłego łóżka. Powędrowałam do łazienki. Umyłam zęby i twarz. Zrobiłam lekki makijaż i rozczesałam włosy. Poszłam do garderoby i ubrałam to i wyszłam z niej. Pogoda w Londynie jest bardzo zmienna. W sumie to już koniec lata. Niedługo jesień się zacznie. Ten czas szybko leci. Święta tuż tuż. Chciałabym je spędzić w Polsce. Zależy mi na tym aby namówić rodziców by pojechać na święta do Polski. Wątpie żeby się zgodzili. Po chwili namysłów ocknęłam się. Wzięłam plecak i zeszłam na dół. Nie miałam ochoty jeść śniadania. Wzięłam telefon i weszłam na fb i twittera. Popisałam chwilę z Noemi bo akurat była na fb i wylogowałam się z dwóch stron. 
- Acacia, możemy już jechać?- usłyszałam głos mamy dochodzący z salonu.
- Tak.- krzyknęłam.
Wzięłam plecak na ramię i wyszłam przed dom. Sekunde później dołączyła do mnie mama i razem weszłyśmy do samochodu. Zapięłyśmy pasy i mama odjechała. Były spore korki więc trochę bałam się, żeby się nie spóźnić. Jakiś czas później dojechałyśmy pod szkołę. Usłyszałąm dźwięk dzwonka i szybko pobiegłam pod swoją klasę. Nikogo nie było pod klasą. Najwidoczniej już weszli do środka. Zapukałam do drzwi.
- Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam szybko.
-Spokojnie. Siadaj- powiedziała pani Miller. 
Grzecznie siadłam i zaczęłam notować temat z tablicy. Reszte lekcji spędziliśmy na robieniu zadań. Gdy zabrzmiał dzwonek spakowałam plecak i wyszłam z klasy. Emily nie było w szkole. Dziwnie się czułam gdy jej nie było więc usiadłam samotnie na ławke. Później dosiedli się do mnie koledzy z klasy i kilka dziewczyn i zaczęli ze mną rozmawiać. Byli bardzo mili wobec mnie. 
- Dzisiaj impreza szkolna, idziesz?- zapytał jeden z kolegów, który miał na imię Jack.
- Ymm... tak.- powiedziałam. Szczerze mówiąc to zapomniałam o tej imprezie. Reszta lekcji była bardzo nudna. Wreszcie nadszedł czas do domu. Na szczęście nauczyciele nic nam nie zadali. Zastanawiałam się co było powodem, że Emily nie było w szkole.. 


Ciąg dalszy nastąpi! KOMENTUJCIE, CZYTAJCIE I OBSERWUJCIE <3